Kochani, dobiliście pięćdziesięciu wyświetleń! Nie wiecie, jak ja się bardzo cieszę 😮! WOW!!!
Mallow i tragedia Pana Lubbiego
-Jeszcze pięć minut!-krzyknęła Mallow.
-Kochanie, przecież wiesz, że jutro mam ważne spotkanie! Musimy się wyspać!-odkrzyknął tata kotki, Tracey.
-No dobra, dobra.-burknęła Mallow. Zawsze tak jest z psami. Czy z jej tatą, czy babcią, a nawet starszym bratem. Leniwie dorysowała ostatnią kreskę podkreślającą dumny krok jej wymyślonej gwiazdy.
-Nazwę cię...-zastanowiła się.-Lillie!
-Jesteś już w łazience?-zapytał podejrzliwie ojciec.
-Tak!-skłamała kotka. Nie za bardzo chciała poczuć gniew rodzica. Z doświadczenia wiedziała, że wtedy z kochanego tatusia-piesusia nagle robi się wtedy straszny wilczur. Przeszedł kotkę dreszcz.
-No dobrze, to może lepiej już umyję te zęby...-szepnęła przestraszona wizją wielkiego gniewu kotka.
NASTĘPNEGO DNIA, TATA ZBUDZIŁ MALLOW O 6.34
-Tato... Ci goście nie przyjdą przecież o siódmej!-odezwała się kotka, wpychając głowę w poduszkę.
-Ale my o siódmej musimy być gotowi! No już, wstawaj!-powiedział collie (taki pies, czyli tata).
-Lillie ma farta...-szepnęła Mallow.
-Jaka Lillie?-zapytał podejrzliwie ojciec.
-Eee... Moja nowa koleżanka... Wiesz?-jąkała się kotka.
-Phi! Natychmiast na śniadanie! Już cię widzę na dole! Rozumiano?!-syknął Tracey. Mallow przewróciła oczami po czym włożyła pierwszą-lepszą obrożę. Usłyszała w pokoju obok bynajmniej nie pokojową rozmowę. A tak dokładniej, to szczekaninę.
-Masz ją natychmiast rzucić! Kto ci pozwolił mieć dziewczynę?!-było słychać głos taty.
-Tato! Ale... Ja ją kocham! Ja nie chcę!-było słychać spomiędzy pochlipywań jej starszego brata.
-Nie odgrywaj tu jakiejś sceny z romanse! Co ty, jeszcze dodaj "kofam ją a nie ciebie, ojciu!"! Masz tu telefon, o, i nawet wybity numer. Dzwoń i kończ z dziewczyną!-odpowiadał mu ojciec. Kotka zeszła na parter i zjadła sardynki. Zastanowiła się. Czy gdyby nie poszła do szkoły, to...
-Kochanie! Do szkoły!-przerwał jej rozmyślania collie.
PODCZAS DROGI DO SZKOŁY, KOTKA ZDERZYŁA SIĘ Z NIEZNAJOMYM
-Kim pan jest?!-syknęła Mallow.
-Jestem pan Williams Lubbi (zero powiązań z lubieniem) i właśnie płonie mi dom!-krzyknął w przelocie nieznajomy.
C.D.N.
PS-W tej części imiona są z:
-Mallow, Lillie, Tracey-Pokemon (dwa pierwsze z Sun & Moon a trzecie z Wysp Oranżowych).
PPS-Kolejna część na cześć (xD) 100 wyświetleń :3!
Mallow i tragedia Pana Lubbiego
-Jeszcze pięć minut!-krzyknęła Mallow.
-Kochanie, przecież wiesz, że jutro mam ważne spotkanie! Musimy się wyspać!-odkrzyknął tata kotki, Tracey.
-No dobra, dobra.-burknęła Mallow. Zawsze tak jest z psami. Czy z jej tatą, czy babcią, a nawet starszym bratem. Leniwie dorysowała ostatnią kreskę podkreślającą dumny krok jej wymyślonej gwiazdy.
-Nazwę cię...-zastanowiła się.-Lillie!
-Jesteś już w łazience?-zapytał podejrzliwie ojciec.
-Tak!-skłamała kotka. Nie za bardzo chciała poczuć gniew rodzica. Z doświadczenia wiedziała, że wtedy z kochanego tatusia-piesusia nagle robi się wtedy straszny wilczur. Przeszedł kotkę dreszcz.
-No dobrze, to może lepiej już umyję te zęby...-szepnęła przestraszona wizją wielkiego gniewu kotka.
NASTĘPNEGO DNIA, TATA ZBUDZIŁ MALLOW O 6.34
-Tato... Ci goście nie przyjdą przecież o siódmej!-odezwała się kotka, wpychając głowę w poduszkę.
-Ale my o siódmej musimy być gotowi! No już, wstawaj!-powiedział collie (taki pies, czyli tata).
-Lillie ma farta...-szepnęła Mallow.
-Jaka Lillie?-zapytał podejrzliwie ojciec.
-Eee... Moja nowa koleżanka... Wiesz?-jąkała się kotka.
-Phi! Natychmiast na śniadanie! Już cię widzę na dole! Rozumiano?!-syknął Tracey. Mallow przewróciła oczami po czym włożyła pierwszą-lepszą obrożę. Usłyszała w pokoju obok bynajmniej nie pokojową rozmowę. A tak dokładniej, to szczekaninę.
-Masz ją natychmiast rzucić! Kto ci pozwolił mieć dziewczynę?!-było słychać głos taty.
-Tato! Ale... Ja ją kocham! Ja nie chcę!-było słychać spomiędzy pochlipywań jej starszego brata.
-Nie odgrywaj tu jakiejś sceny z romanse! Co ty, jeszcze dodaj "kofam ją a nie ciebie, ojciu!"! Masz tu telefon, o, i nawet wybity numer. Dzwoń i kończ z dziewczyną!-odpowiadał mu ojciec. Kotka zeszła na parter i zjadła sardynki. Zastanowiła się. Czy gdyby nie poszła do szkoły, to...
-Kochanie! Do szkoły!-przerwał jej rozmyślania collie.
PODCZAS DROGI DO SZKOŁY, KOTKA ZDERZYŁA SIĘ Z NIEZNAJOMYM
-Kim pan jest?!-syknęła Mallow.
-Jestem pan Williams Lubbi (zero powiązań z lubieniem) i właśnie płonie mi dom!-krzyknął w przelocie nieznajomy.
C.D.N.
PS-W tej części imiona są z:
-Mallow, Lillie, Tracey-Pokemon (dwa pierwsze z Sun & Moon a trzecie z Wysp Oranżowych).
PPS-Kolejna część na cześć (xD) 100 wyświetleń :3!


